14 listopada 2015

Co by było gdyby…

Siadasz na kanapie, bierzesz do ręki magazyn taki jak ten lub podobny. Czytasz. „No tak, byłbym szczęśliwy, gdybym…”. Zastanawiasz się. W sumie to wszystko może do kogoś pasuje. Do Ciebie na pewno nie. Twoje życie jest proste. Nie musisz aż tyle uwagi poświęcać swojej własnej świadomości. Po co? Wiesz, że TY byłbyś szczęśliwy, gdyby tylko…

„Gdybym tylko był już dorosły… gdybym znów był młody, gdybym miał/a żonę/męża… gdybym znów mógł być wolny od żony/męża. Gdybym miał ten samochód… gdybym tylko sprzedał w końcu
ten samochód. Gdybym miał tę pracę… gdybym nie miał tyle pracy. Gdybym miał wkoło więcej przyjaciół, gdybym miał w końcu święty spokój, gdybym miał więcej pieniędzy, więcej czasu, więcej dzieci… Toniesz w morzu gdybania, a ono wciąga Cię w swe sieci, nie zważając na to, czy wydajesz się rybą chudą czy grubą. Dla tej fali jesteś po prostu rybą, którą ta chwyta w swoje sidła i ciągnie nieuchronnie w dół. Snujesz plany na przyszłość, znów się łudzisz, że coś magicznie odmieni Twój los.

Niestety każde kolejne „zwycięstwo” nie zbliża Cię do tego upragnionego stanu. Biegniesz więc szybciej. Jeszcze szybciej. Nie chcesz nic utracić z życia. Wyciskasz z niego każdą sekundę. „Jak tylko zrobię to czy tamto – odpocznę. Mój los odmieni i będę szczęśliwy. Robię przecież wszystko po to, aby być szczęśliwym” – myślisz. Żyjesz w przyszłości niespełnionych jeszcze oczekiwań, a nostalgia za utraconą przeszłością tylko rozgrzewa Twoje silniki, by jeszcze szybciej być tam, gdzie chcesz prawie psychotycznie być. Czyli gdzie? Na pewno nie tutaj. A tylko tutaj jest życie.

W tym nieskończonym biegu umyka Ci coś niewiarygodnie ważnego. Teraz. Bo to w teraz żyjesz. Bo to w teraz bije Twoje serce, bo tylko w teraz możesz się pocałować z ukochaną, możesz posmakować pierwszych truskawek, możesz biegać po mokrej trawie i spoglądać w gwiazdy. Bo tylko w teraz możesz czuć bicie serca swojego dziecka. Tylko teraz możesz słuchać głosu swoich starszych rodziców. Tylko teraz możesz uśmiechnąć się do swojej żony lub męża. Tylko teraz możesz tańczyć. Śmiać się i płakać. Tylko teraz możesz biegać, skakać lub wąchać konwalie. Tylko teraz możesz czuć swoimi wszystkimi zmysłami życie. I tylko teraz możesz być dobry, czuły, troskliwy. Dlaczego więc nie spróbować? Co możesz stracić? Przyszłość? – ona nie istnieje. Przeszłość? – też już nie istnieje. Jej miejsce jest tylko w Twojej pamięci…

A w teraz jest to, co jest. I jakiekolwiek by ono nie było, zawsze może być dobre i pozytywne. Potrafisz to dostrzec? Nie? To może czas zrzucić czarne okulary i bez nakładania różowych spojrzeć  trochę inaczej na rzeczywistość. Może nie jest ona wcale tak straszna, jak ją malują? Może wystarczy zmienić perspektywę postrzegania? Oddychasz? To znaczy, że żyjesz. Czytasz ten felieton, to znaczy, że widzisz. To już dwie pozytywne rzeczy. Potrafisz zobaczyć więcej?

Autor: Dorota Kościukiewicz-Markowska