27 września 2016

Małżeństwo nie musi być loterią.

Mój obraz zjawisk, jakie zachodzą w relacjach małżeńskich, powstał nie tylko na bazie osobistych doświadczeń. Przez dwa lata byłem konsultantem w biurze matrymonialnym. Moim zadaniem było prowadzenie wywiadów z osobami poszukującymi życiowych partnerów. Były to osoby najczęściej mające już za sobą nieudane związki. I właśnie to te doświadczenia, jak również moja dzisiejsza praca terapeuty par, są dla mnie wyjątkowo bogatym źródłem wiedzy o relacjach partnerskich. Wynika z niej ważna i szczególna, moim zdaniem, teza: małżeństwo nie musi być loterią. Jego trwałość i radość z niego płynąca nie muszą być dziełem szczęścia, jakie niezbędne jest w grach losowych.

Mam świadomość faktu, iż statystyka rozwodów nie sprzyja potwierdzeniu mojego zdania o małżeństwach (relacjach partnerskich). Mam również świadomość, że może ono wywołać w wielu czytelnikach sprzeciw, a być może irytację. Proszę tu jednak o chwilę bezstronnej uwagi i danie mi szansy uzasadnienia mojej tezy. Po pierwsze: stan zakochania, pojawiające się w nim silne uczucie przywiązania, potrzeba bliskości oraz charakterystyczne myśli, mają swój określony czas trwania. Według badaczy tego zjawiska ok. dwóch lat. Trwałość i szczęście związku musi być oparte na innych uczuciach niż te, które z taką intensywnością pojawiają się w stanie zakochania. Gdyby osoby pragnące żyć w trwałym związku miały wiedzę o tym i akceptowałyby to, czy nie łatwiej byłoby im zaangażować się w odkrywanie innego spoiwa ich relacji?

Wielokrotnie obserwowałem reakcje partnerów na zanik tych szczególnych i przejściowych uczuć. Najczęściej pojawiały się stwierdzenia: on/ona już mnie nie kocha. Miałem okazję prowadzić wywiady z osobami, które miały za sobą niejedne relacje zakończone z powodu, jak twierdziły, „niewłaściwego wyboru”. Trudno o szczęście w związku, w którym partnerzy, z tego co przeżywali w stanie zakochania, uczynili wzorzec, do którego nieustannie się porównują.

Po drugie: akceptujemy fakt, że aby pełnić jakieś role zawodowe musimy posiadać określone kompetencje. Dlaczego nie mamy takiego przekonania w stosunku do pełnienia tak ważnej roli, jak rola żony/męża? Moje doświadczenia, zarówno te wynikłe z mojej pracy w biurze matrymonialnym, jak również z pracy jako terapeuta par, pokazały mi, jak powszechny jest brak chociażby tak niezbędnej dla związku cechy, jak otwartość na wewnętrzne przemiany.  Pod tym pojęciem rozumiem otwartość na weryfikację własnych przekonań, nawyków, schematów myślowych. Do tego plagą wręcz jest zawyżona potrzeba miłości, kiedy to partnerzy stawiają wobec siebie bardzo wysokie oczekiwania w zakresie zainteresowania ich osobą, uznania, docenienia, czyli podstawowych przejawów miłości. Wówczas przypominają dwoje głodnych ludzi, którzy nie mając nic do jedzenia, jednocześnie oczekują od siebie nawzajem zaspokojenia głodu, tu głodu miłości.

Uważam, że osoby pragnące budować trwały i szczęśliwy związek powinny być przede wszystkim otwarte na wewnętrzne przemiany, na doskonalenie siebie. Dzięki tej otwartości rozwija się  autonomia psychiczna, która przekształca człowieka z biorcy w dawcę miłości.  Do tych cech dodałbym jeszcze empatię. Gdyby osoby pragnące budować trwały związek miały wiedzę o tym, co jest do tego niezbędne, gdyby zaakceptowały to i podjęły wysiłek rozwijania tych cech, ich relacje napełniałyby się coraz większą satysfakcją i poczuciem szczęścia.

Po trzecie: już wiele wieków temu mędrcy głosili, iż każdy kryzys jest cenną lekcją życia. Od dawna wiadomym jest, że rozwój, budowanie dojrzałości człowieka zawsze poprzedzone jest kryzysem, dyskomfortem, a nawet bólem i cierpieniem. Wielokrotnie słyszałem od klientów, którzy o tym wiedzieli,  że gdyby nie kryzys, jaki przeszli wcześniej, nie byliby tu gdzie dziś są, nie mieliby takiej świadomości (czytaj dojrzałości) jak dziś. Jak inaczej przebiegałby proces budowania związku, gdyby partnerzy rozumieli znaczenie kryzysu w ich życiu. Jak inaczej traktowaliby problemy pojawiające się w ich relacjach, gdyby mieli świadomość, co one mogą wnieść w ich życie.

Aby trwałość i szczęście związku nie było jak wygrana na loterii, potrzebna jest do tego odpowiednia wiedza oraz świadomość. Partnerzy powinni znać anatomię stanu zakochania, powinni rozwijać w sobie niezbędne w związku cechy i umiejętności oraz  rozumieć znaczenie kryzysów i potrafić wykorzystywać je dla osobistego rozwoju. Budowanie miłości jest pracą, niekiedy bardzo ciężką, ale wyjątkowo opłacalną.