5 marca 2017

Pokojowe rozwiązywanie konfliktów.

XX wiek był dla Europy tragiczny. Cywilizacja europejska omal nie uległa samozagładzie. Nie miała żadnego realnego wroga zewnętrznego. Kiedy wreszcie skończyła się II wojna światowa, dr Graham Chapman angielski lekarz wojskowy, założyciel komediowej grupy Monty Python napisał cyt. „W roku 1945 rozpętał się pokój”.  To ważne i aktualne spostrzeżenie. W czasach pokoju trwa wojna pomiędzy ludźmi i ugrupowaniami, wojna cywilna, w przypadku ekstremistów partyzancka. 13 listopada nieświadomi tego co dzieje się w centrum Paryża odlatywaliśmy z lotniska Orly rejsem American Airlines na Dominikanę. Było spokojnie, a nasze myśli wypełniały tropikalne klimaty i co najwyżej Piraci z Karaibów. Kiedy powracaliśmy za dwa tygodnie widzieliśmy na tym samym lotnisku patrole wojskowe z bronią gotową do strzału. Nasz syn oglądał filmy na Youtubie z zamachów i powiedział „Tato, oni nie mieli się nawet czym bronić”.  Od razu pomyślałem sobie, że gdybyśmy teraz uzbroili się w broń palną bylibyśmy podobni do nich, a taką próbę rozwiązania konfliktu można nazwać by siłową. Siła, przeciwko sile, ofiara za ofiarę. Czy to jest rozwiązanie konfliktu, czy jego nasilanie?

Zbrojenie się ma jednak swoją filozofię odstraszania. Mocarstwa atomowe obawiają się wojny, bo ta może zniszczyć nie tylko przeciwnika ale także ich samych. Szwajcarzy obwarowani  wysokimi górami są nie do zdobycia. Każdy z nich posiada karabin, którym w wysokich górach, mogą utrzymać swoją wolność. Nikt nie odważy się na konflikt z Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą liczącą 2,25 milionów żołnierzy i 2000 tysiące głowic atomowych, o reszcie trudno mówić bo utrzymują to w tajemnicy.

No ale trzymajmy się lekarzy, którzy mają swój wkład w rozwiązywanie konfliktów. Jedną z ich przyczyn jest walka o wolność, różnie pojmowaną. Zasada jest taka, że wolni i szczęśliwi ludzie żyją w pokoju. Wolnymi i szczęśliwymi chciał uczynić ludzi Jean-Paul Marat francuski polityk czasów rewolucji francuskiej, dziennikarz i lekarz, wolnomularz. Aby cel osiągnąć twierdził, że aby Rewolucja Francuska się udała należy zgilotynować wszystkich, którzy ukończyli 40 lat. Podczas rewolucji francuskiej gilotynę udoskonalono i zastosowano na wielką skalę. Skonstruowali ją dwaj lekarze aby ulżyć cierpieniom skazańców, chirurg Joseph Ignace Gillotin i Antoine Louis, a wyprodukował to urządzenie niemiecki producent klawesynów Tobias Schmidt. Urządzenie nazwaną „wdową”, ale przyjęła się nazwa „gilotyna” pomimo rozpaczliwych protestów projektanta.

Innym lekarzem, który chciał w sposób uprzedzający rozwiązywać występowanie konfliktów był dr Che Guevara. Ukończył medycynę, ale chciał leczyć społeczeństwa, nie pojedynczych ludzi, metodami politycznymi, nie medycznymi. Nie udało mu się, sam utracił życie. Pozostał jednak legendą, lekarzem społeczeństw dążącym do budowy ideału.

Są też mniej chlubne przypadki jak Ajman az-Zawahiri założyciel Al Kajdy ur w 1951 roku, ukończył Uniwersytet Kairski, z wykształcenia lekarz. Ten doktor w sposób radykalny próbuje rozwiązywać konflikty metodami terroru, którego ofiarami nie są ani politycy, ani żołnierze przeciwnej armii tylko ludność cywilna jak można rozumieć „współodpowiedzialna” za wywoływanie konfliktów.

Oczywiście lepiej jest konfliktom zapobiegać, niż je rozwiązywać, ale nasuwa się pytanie, skąd one się biorą? Czy to my je tworzymy, czy tak jest skonstruowany świat, że są nieuniknione? Czy to życie stawia nas przed problemami, których nie potrafimy bez bólu i strat rozwiązać? A może ich przyczyna leży w tym, że prawda leży po obu stronach „Spory nie trwałyby tak długo, gdyby brak słuszności był tylko po jednej stronie”  Zupełnie dobrą radę na rozwiązywanie konfliktów dal Lew Mikołajewicz Tołstoj „Większość życiowych problemów rozwiązuje się jak algebraiczne równania: sprowadzaniem do najprostszej postaci”  Zapomniał jednak dodać, że aby ta metoda była skuteczna trzeba potrafić zrezygnować z pożądania jak uczył Budda. Można pragnąć ale nie pożądać, to jest kluczem do rozwiązywania wielu problemów podobnie jak nauczyć się dawać a nie tylko brać. Może właśnie to jest istota rozwiązywania konfliktów?