11 września 2016

Bajka: O Dużej, która nie potrafiła kochać.

– Dlaczego nie potrafisz mnie kochać? – spytała odważnie Mała żółta kulka Dużej.

– Chcesz wiedzieć?! – krzyknęła Duża niebieska, stając się dzięki temu jeszcze większą.

– Hmm – szepnęła Mała, stając się coraz mniejszą.

– Bo mnie denerwujesz. Cały czas – odparowała Duża.

– Ale czym? Przecież ja nic złego nie robię… – spytała cicho Mała.

– Tym, że tobie wszystko się udaje, że robisz to, co chcesz, a to bardzo, bardzo drażni! – krzyknęła Duża, zbliżając się do okrągłych drzwi nory.

– Przecież ja robię tylko to, co lubię. Nikogo nie chcę ranić… – głos Małej był coraz cichszy.

– I w tym problem. No widzisz. Każdy robi to, czego nie lubi, a ty co sobie wyobrażasz? Że jako jedyna kulka w całym mieście będziesz robiła to, co lubisz?! Nie! W naszym mieście są pewne reguły, a ty non stop je łamiesz! – krzyknęła Duża, ze wściekłością wypadając z nory.

– Nienawidzę jej! – syknęła pod nosem, tocząc się szybko w stronę centrum miasta. – Co ta smarkula sobie wyobraża? Ma wszystko w życiu! I jeszcze chce mojej miłości! Bezczelność.

Mała poturlała się za to w kierunku ciepłego parku i przycupnęła pod drzewem. Zaczęła obserwować z nostalgią rodzinę bawiących się w piasku wróbli.

– Jakie one są szczęśliwe – pomyślała – bawią się razem radośnie, beztrosko. A my?… – Dlaczego u nas są takie dziwne zasady? – pomyślała smutno – każdy robi to, czego nie lubi i jest nieszczęśliwy. Dlaczego tak jest? Dlaczego? – pytała samej siebie.

Wtem zauważyła kątem oka turlającą się w jej kierunku pomarańczową, dorodną kulkę.

– Hej, co tak siedzisz smutna? – spytała Pomarańczowa, największa kulka.

– A nic – westchnęła Mała – zawsze myślałam, że robię dobrze, bo robię to, co lubię, ale chyba robię coś niedobrze…

– Dlaczego tak myślisz? – zapytała z prawdziwym zaciekawieniem Pomarańczowa.

– Bo widzisz. Ja denerwuję Dużą – szepnęła Mała – i ona mnie przez to nie kocha… – dodała cichutko.

– Nie martw się Mała. To zazdrość. Duża po prostu robi tylko to, czego nie lubi. A ty drażnisz ją, bo robisz to, co lubisz – powiedziała Największa rzeczowo.

– Czy jest na to lekarstwo? – spytała Mała.

­ Tak, nazywa się czas – odpowiedziała Największa i znikła, turlając się w stronę pobliskich drzew.

– Czas? – pomyślała Mała, patrząc w niebo.

Minęło kilka lat. Mała urosła, Duża postarzała się…

Pewnego razu Duża wtoczyła się do nory Małej. Słyszała od Największej, że Mała zachorowała. Mała nie wychodziła ze swojej nory od dłuższego czasu.

– Co porabiasz Mała? – rzekła zaczepnie.

– Nic – odparła Mała ciężko.

Duża patrzyła na podkrążone oczy Małej, na jej słabość i kruchość, i zrobiło jej się żal.

– Mała, a co ty właściwie lubisz robisz?

– Teraz to nic. Nie mam na nic siły – odpowiedziała.

– Jak to, ty Mała nie masz siły? – spytała Duża coraz bardziej zasmucona.

– A co najbardziej lubiłaś robić? – spytała z drżącym sercem, patrząc na chorą Małą.

– Rysować – szepnęła Mała.

Duża potoczyła się do sklepu. Kupiła kredki i blok rysunkowy i wróciła pędem do nory Małej.

– Rysuj – powiedziała, chcąc wykrzesać energię u Małej – pokaż co, potrafisz.

Patrzyła, jak Mała bierze do słabych rączek kredki i próbuje nimi rysować. I choć rysunki wychodziły bardzo niezdarnie, wydało jej się, że w oczach Małej zobaczyła blask.

– Minęło dużo czasu… – powiedziała Mała, patrząc życzliwie na Dużą.

– Minęło dużo czasu – przytaknęła Duża z żalem w sercu.

– Straciłam go… – dodała Duża. – Nigdy go nie miałam wystarczająco. Szczególnie dla ciebie. Pamiętasz, kiedyś spytałaś mnie, dlaczego cię nie kocham? Teraz mam inną odpowiedź. Nie interesowało mnie twoje życie, bo robiłaś zawsze to, co lubiłaś. I denerwowało mnie to, bo pokazywało mi, że ja mogłabym tak samo. Robić coś, co lubię, a nie to, czego nie lubię. A ty cały czas inspirowałaś mnie i denerwowałaś jednocześnie. Teraz wiem, że nigdy, przenigdy nie przestałam cię kochać. Ja tylko nie potrafiłam tego wyrazić ani tego zauważyć. Zawsze cię kochałam, Mała. Straciłam tyle czasu… Kompletnie bez sensu.

Mała patrzyła na Dużą spod lekko przymkniętych, ciężkich powiek. Przypomniała jej się Pomarańczowa i lekarstwo, o którym mówiła.

– Szkoda, że nie mogłam podarować ci czasu… – powiedziała, turlając się powolutku w kierunku Dużej.

– Mała, właśnie, że dawałaś mi go, ja go tylko nigdy nie chciałam brać – odpowiedziała Duża, hamując łzy, patrząc na słabość Małej – ale teraz chętnie go wezmę. Mogłabyś opowiedzieć mi coś o sobie? – spytała z prawdziwym zaciekawieniem.

– A wiesz? Nie ma o czym za dużo mówić – powiedziała Mała cicho.

– Opowiedz, opowiedz – poprosiła Duża.

Mała zaczęła więc opowiadać Dużej o pasji życia, o tym, co lubiła i dlaczego.

– Mogę ci zadać jedno pytanie? – spytała w końcu Duża.

– Jasne – rzekła Mała coraz bardziej ożywiona.

– Jak odnaleźć to, co się lubi robić? Bo ja nie wiem jak… – spytała z zainteresowaniem Duża.

– Jak robisz coś, co lubisz, to czas staje… – odpowiedziała Mała.

– Naprawdę? To mamy w takim razie jeszcze mnóstwo czasu, bo odkryłam, że lubię z tobą przebywać! – odpowiedziała Duża, uśmiechając się przez łzy.

Dzień kończył się. Wróble dalej szalały w parku radośnie, a obie kulki – Duża i Mała były w końcu szczęśliwe z bycia razem, rozmawiając ze sobą do późna w nocy.

I tak to się zdarzyło, że czas rzeczywiście stanął w miejscu. A one rozmawiały, rozmawiały i rozmawiały… A czas się nie kończył. – Bo jak się jest w teraźniejszości, to czas znika – dało się słyszeć ostatni komentarz Małej, tuż przed zaśnięciem.

 

 ________

Bajka pochodzi w książki „Bajeczki nie tylko dla Majeczki”, będącej zbiorem mądrych bajek z dobrą puentą. Książkę możesz zamówić pod adresem http://movart.pl/ksiazki/1-bajeczki-nie-tylko-dla-majeczki.html